8 kwietnia 2017 roku pojechaliśmy do Rajgrodu na spotkanie z grupą projektową „Rajgrodzkie wspomnienia naszych dziadków”. Wyruszyliśmy o 9:00. W autobusie od razu zrobiło sę wesoło i głośno. Po przyjeździe stanęliśmy obok kościoła i zdezorientowani czekaliśmy. Niedługo potem do autobusu weszły dwie dziewczyny z rajgrodzkiego projektu. Przywitaliśmy je i pochwaliliśmy się naszą projektową maskotką - Marianem. Niedługo potem dołączyła reszta. Dowiedzieliśmy się, że tylko w naszym projekcie jest tylu chłopców, co nas zaskoczyło.

Gdy opuściliśmy autobus, udaliśmy się do kościoła, spotykając w tym samym czasie naszego przewodnika. Świątynia zrobiła na mnie wrażenie. Wspięliśmy się na wzniesienie z krzyżem, o którym opowiedział nam historyk - pasjonat.

Pomimo faktu, że mnie osobiście było zimno, chłopcy jak zwykle w najlepsze paradowali w koszulkach z krótkim rękawem i spodenkach.

Zwiedzaliśmy Rajgród, a naszym ostatnim przystankiem było wzniesienie z wielkim białym krzyżem i widokiem na jezioro.

Następnie zeszliśmy na dół, rzucając się szczęśliwi na plac zabaw, zostaliśmy jednak wygonieni przez naszych opiekunów. Minęło trochę czasu, ale ostatecznie udało nam się przygotować ognisko. Upiekliśmy kiełbaski i zajadaliśmy się racuchami babci naszego kolegi z projektu, ale to szybko stało się nudne. Rozwiązaliśmy problem przygotowaną przez rajgrodzki projekt zabawą w kalambury. Odgadywanie wszystkich haseł było zabawne, ale najlepsze miało dopiero nadejść. Gdy Małgosia miała trudności z pokazaniem wylosowanego hasła, powołany został Pan Malesiński, nasz opiekun.

Na pożegnanie wręczyliśmy im maskotkę naszej gminy i sękacza. My za to dostaliśmy widokówki, regionalną gazetkę i zaproszenie na Dni Rajgrodu. Niektórzy wymienili się adresem na facebook’u i numerem telefonu. Wyruszyliśmy w drogę powrotną i dotarliśmy do Sztabina około 15.00.</>

Anna Korczak